MLS strzela 10 goli na mistrzostwach świata 2026 i wchodzi do debaty o elitarnych ligach

Mistrzostwa świata 2026 są termometrem dla czegoś, co kształtowało się od lat: MLS nie jest już tylko kierunkiem dla gwiazd u schyłku kariery. Liczby fazy grupowej mówią same za siebie – 45 powołanych piłkarzy, 33 z rozegranymi minutami i 10 goli strzelonych przez aktywnych zawodników ligi. To wystarczy, by umieścić amerykańskie rozgrywki w tym samym akapicie co Premier League, La Liga, Bundesliga i Ligue 1.
Inter Miami wśród najbardziej decydujących klubów turnieju
Najbardziej uderzająca liczba jest nie tylko indywidualna – jest instytucjonalna. Inter Miami znajduje się w top 3 klubów z największą liczbą goli na mistrzostwach, z pięcioma, ustępując jedynie Realowi Madryt (10) oraz angielskim Crystal Palace i Sunderland (po 8). To, że klub MLS dzieli tę listę z europejskimi gigantami – kontekst ma znaczenie, ale liczba jest tam.
Wszystkie pięć goli Miami należy do Lionela Messiego. Łatwo byłoby na tym zakończyć analizę, ale byłoby to powierzchowne. Przyjście Argentyńczyka nie tylko podniosło poziom techniczny drużyny – przebudowało globalne postrzeganie ligi. MLS zaczęło przyciągać profile, które wcześniej nawet nie rozważałyby tych rozgrywek. Messi wzmocnił ligę, a liga dała mu rytm, rywalizację i pierwszoplanową rolę tydzień po tygodniu.
Kto jeszcze trafiał do siatki dla MLS na mistrzostwach świata
Poza Messim jeszcze czterej aktywni zawodnicy ligi strzelili w fazie grupowej:
- Petar Musa (FC Dallas) – 1 gol dla Chorwacji
- Matías Galarza (Atlanta United) – 1 gol dla Paragwaju
- Sebastian Berhalter (Vancouver Whitecaps) – 1 gol dla Stanów Zjednoczonych
- Finn Surman (Portland Timbers) – 1 gol dla Nowej Zelandii
Różne profile, różne reprezentacje, różne role. Dokładnie to, co definiuje dzisiejsze MLS: nie liga jednego stylu, lecz ekosystem z napastnikami i pomocnikami, którzy przybyli na mistrzostwa świata z rytmem meczowym.
Wpływ wykracza poza aktywnych zawodników
Jeśli 45 aktywnych powołań już robi wrażenie, to liczby byłych zawodników ligi jeszcze bardziej poszerzają obraz. Na mistrzostwach świata było 60 byłych piłkarzy MLS, którzy łącznie uzbierali 8 goli, 9 asyst i 106 rozegranych meczów. Juan Camilo Cucho Hernández, były zawodnik Columbus Crew, trafił do siatki dla Kolumbii, która awansowała. Pedro Vite, były zawodnik Vancouver Whitecaps, był ważną postacią Ekwadoru. Obed Vargas i Brian Gutiérrez – wychowani odpowiednio w Seattle Sounders i Chicago Fire – dostali minuty w historycznej kampanii Meksyku w pierwszej fazie.
To, co mistrzostwa świata 2026 tak naprawdę mierzą, to nie liczba piłkarzy MLS na listach powołanych. To, jak bardzo ekosystem ligi waży w decydujących momentach. I tam, po raz pierwszy, odpowiedź jest jasna.





