Arsenal celuje w Reijndersa, Chelsea oddaje Enzo Fernándeza za 120 milionów

Europejski rynek transferowy wrze nawet podczas mistrzostw świata. 23 czerwca uwagę skupiły trzy ruchy: Arsenal zasygnalizował zainteresowanie Tijjanim Reijndersem, Chelsea wyznaczyła cenę za odejście Enzo Fernándeza, a Manchester United sondował Eduardo Camavingę. Dużo dzieje się na boisku, jeszcze więcej poza nim.
Arsenal chce wykorzystać spadek formy Reijndersa w City
Tijjani Reijnders spędził dużą część ubiegłego sezonu na ławce Manchesteru City. Pep Guardiola niewiele stawiał na Holendra podczas tego, co okazało się jego końcowym cyklem na Etihad Stadium. Problem w tym, że na mistrzostwach świata 2026 Reijnders jest na zupełnie innym poziomie.
Arsenal dostrzegł okazję. Londyński klub zasygnalizował zamiar rozpoczęcia rozmów o pomocnika, który łączy jakość podania z fizyczną obecnością i znalazł się teraz w światowej witrynie. Dla City utrzymanie zawodnika, który chce odejść i udowadnia, że jest wart więcej, niż go wykorzystywano, to trudne równanie do rozwiązania.
Chelsea się poddaje: Enzo Fernández odchodzi za 120 milionów euro
Stamford Bridge nie utrzyma już Enzo Fernándeza. Informacja jest jasna: serce Argentyńczyka jest już gdzie indziej, a Chelsea postanowiła przyjąć tę rzeczywistość, zamiast się jej opierać. Cena za uwolnienie mistrza świata to 120 milionów euro – dokładnie tyle Real Madryt musiałby zapłacić, by sfinalizować transakcję.
To nie koniec. Londyńczycy zamierzają też odchudzić atak, a Liam Delap to nazwisko najbardziej prawdopodobne do odejścia. Zarząd wydaje się zdeterminowany, by wykorzystać okno do przebudowy kadry z większą precyzją niż impulsem.
Camavinga, Tomiyasu i powrót Thiago Silvy
United włączył się do wyścigu o Eduardo Camavingę. Francuski pomocnik wolałby zostać w Realu Madryt, ale nie wyklucza oferty z Premier League, jeśli pojawi się coś konkretnego. Kwota ustalona przez Hiszpanów to około 52 milionów euro. Nietanio, ale rozsądnie jak na to, co reprezentuje.
Takehiro Tomiyasu, boczny obrońca, który rozwiązał kontrakt z Arsenalem niespełna rok temu, wrócił na angielski radar. Dwa decydujące występy dla Japonii na turnieju wystarczyły, by ponownie rozpalić zainteresowanie klubów Premier League. Rynek ma krótką pamięć – i szeroko otwarte oczy na mistrzostwa świata.
Na koniec nuta sentymentu w brazylijskim futbolu: Thiago Silva, mając niemal 42 lata, podpisał roczny kontrakt z Fluminense po odejściu z Porto. Obrońca wraca do domu. Czasem rynek ma i takie chwile.





