Guardiola otrzymuje ofertę z Włoch i odkłada decyzję o przyszłości
Pep Guardiola jeszcze nie zamknął drzwi do ławki trenerskiej. Po ogłoszeniu odejścia z Manchesteru City po dziesięciu latach i 20 trofeach kataloński szkoleniowiec został zaskoczony wizytą, którą trudno byłoby zignorować: Paolo Maldini i Leonardo przyjechali w miniony weekend do Hiszpanii, by przedstawić mu propozycję objęcia reprezentacji Włoch.
Wizyta, która komplikuje plany odpoczynku
Na pożegnalnej konferencji prasowej w City Guardiola był szczery: chciał się zatrzymać. „Przez jakiś czas nie będę trenował, inaczej zostałbym tutaj”, powiedział, przyznając, że bliscy przyjaciele zakładali się, że wróci w ciągu trzech miesięcy. Pep się nie zgodził, ale zostawił uchyloną szczelinę — możliwość telefonu, którego trudno odmówić.
Ten telefon nadszedł. Maldini, któremu Guardiola zadedykował Ligę Mistrzów 2009 wygraną z Barceloną w Rzymie, oraz Leonardo pojawili się osobiście. Symboliczny ciężar spotkania jest niezaprzeczalny. Dla Pepa Włochy to nie tylko cel zawodowy: to kraj, z którym łączą go prawdziwe więzi emocjonalne, wykute, gdy grał w Romie i Brescii, gdzie poznał Carlo Mazzone, trenera, którego sam nazywa swoim „mistrzem życia”.
Projekt wykracza poza pensję
Włoska federacja z Giovannim Malagò na czele nie szczędziła wysiłków, by uwieść Katalończyka. Prezes FIGC już publicznie przyznał, że rozważany jest wyjątek budżetowy: oferta może sięgnąć 5 milionów euro rocznie. Daleko od ponad 20 milionów, które zarabiał w City, ale znacząco jak na obecne standardy federacji.
Tym, co czyni ofertę bardziej atrakcyjną, nie jest jednak liczba. To autonomia. Maldini i Leonardo przedstawili Guardioli możliwość zbudowania własnej sieci współpracowników i skautów, wyznaczenia trenera kadry do lat 21 — być może zachowując Silvia Baldiniego — i wpojenia jednej filozofii wszystkim kategoriom reprezentacji. Główną ideą jest zaimportowanie kultury taktycznej Guardioli do włoskiej piłki od góry do dołu.
Odpowiedź jeszcze nie nadeszła, a termin się wydłuża
Malagò wyznaczył 23 lipca jako granicę ogłoszenia nowego selekcjonera, ponieważ on, Maldini i Leonardo mieli uczestniczyć w Zgromadzeniu Lega Serie A w Mediolanie. Ale dla nazwiska takiego jak Guardiola datę można uelastycznić. Federacja jest gotowa czekać.
Prawdziwym problemem, według źródeł bliskich trenerowi, jest to, że Pep wie, iż nie potrafi robić rzeczy połowicznie. Objęcie Azzurrich oznaczałoby zanurzenie się z głową w projekcie wymagającym pełnego zaangażowania — dokładnie przeciwieństwo odpoczynku, którego tak pragnie. Najbardziej prawdopodobna odpowiedź to wciąż nie. Ale Maldini czeka. A niewielu ludzi w piłce potrafi czekać tak elegancko.





