Akaichi na czele listy IFFHS wraz z trzema innymi strzelcami

Pierwsze zestawienie strzelców IFFHS w 2016 roku zaczęło się od jasnego przekazu: mapa goli na początku sezonu międzynarodowego prowadzi przez Afrykę i robi przystanek w Azji. Tunezyjczyk Ahmed Akaichi dzieli szczyt z Nigeryjczykiem Chisomem Chikatarą, Kongijczykiem Meschakiem Elią i Brazylijczykiem Adriano — wszyscy mają po cztery gole.
Cztery nazwiska na szczycie, dwa kontynenty w centrum uwagi
Zestawienie uwzględnia gole strzelone w rozgrywkach międzynarodowych od faz zasadniczych, bez rund wstępnych kontynentalnych turniejów klubowych i pierwszej fazy Copa Libertadores. W tych ramach Akaichi, Chikatara i Meschak Elia zbudowali przewagę na Pucharze Narodów Afryki 2016, turnieju, który tradycyjnie daje scenę napastnikom mniej obecnym w wielkim europejskim obiegu.
Obok nich znalazł się Adriano, Brazylijczyk z FC Seoul, wyniesiony przez Ligę Mistrzów AFC. To prowadzenie dzielone, ale wcale nie przypadkowe. Te cztery nazwiska odzwierciedlają początek roku, w którym kalendarz afrykański i azjatycki dał więcej meczów o stawkę, a więc i więcej okazji do wczesnego trafiania.
Liczby wzmacniają afrykański ciężar
Łącznie dwa gole lub więcej strzeliło w tym pierwszym zestawieniu 49 zawodników. Rozkład zwraca uwagę: 17 Afrykanów, 11 Europejczyków, 10 Południowoamerykanów, siedmiu Azjatów i czterech zawodników z CONCACAF. Dane podkreślają, jak styczeń i luty — miesiące, w których Europa dzieli jeszcze uwagę między ligi krajowe a wczesne fazy pucharowe — mogą otworzyć okno dla innych regionów w międzynarodowej klasyfikacji strzelców.
W ujęciu krajowym najwięcej graczy na liście umieściła Argentyna, czterech, przed Hiszpanią i Brazylią, obiema po trzech. W ujęciu klubowym Europa i Afryka idą łeb w łeb, po 15 zawodników, a Azja ma 11. Ameryka Południowa i CONCACAF dokładają po czterech przedstawicieli. To mniej oczywisty portret światowego futbolu. I właśnie dlatego ciekawszy.
Kluby tradycyjne i alternatywne witryny
Wśród drużyn prowadzą kluby hiszpańskie z czterema wymienionymi zawodnikami, za nimi zespoły z Demokratycznej Republiki Konga z trzema. Manchester United, Valencia CF, TP Mazembe, Coton Sport Garoua i Johor Darul Ta’zim mają po dwóch graczy, co pokazuje, że międzynarodowa klasyfikacja strzelców na początku 2016 roku nie skupiła się wyłącznie w najbardziej przewidywalnych potęgach.
W praktyce ta pierwsza lista IFFHS wciąż daleka jest od rozstrzygnięcia wyścigu roku, ale działa jak termometr. Pokazuje, kto zaczął w gazie, które turnieje podkręcają rywalizację i jak rynki poza główną osią wciąż produkują decydujących napastników. Na razie prowadzi Afryka, a tuż obok jedzie Brazylijczyk. Reszta świata goni.







