Klubowe mistrzostwa świata mogą trafić do Kataru i rozrosnąć się do 48 drużyn
Turniej nie jest w trybie oczekiwania. Podczas gdy świat wciąż przetwarza to, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych, FIFA i czołowe kluby planety już przesuwają pionki na kolejną edycję – a zarysy zaczynają nabierać kształtu.
Katar na pole position, Meksyk puka do drzwi
Katar jawi się jako faworyt do organizacji drugiej edycji klubowych mistrzostw świata. Logika jest znana: gotowa infrastruktura, ugruntowana relacja z FIFA i zdolność wchłaniania wielkich rozgrywek poza tradycyjnym europejskim kalendarzem. Ale w grze pojawia się nowe nazwisko. Prezydent Meksyku, Claudia Sheinbaum, publicznie otworzyła możliwość, by kraj przyjął turniej – a oferta ma wagę. Meksykanie właśnie po raz trzeci zorganizowali mistrzostwa świata i chcą więcej.
Hipoteza Kataru niesie ze sobą bezpośrednią konsekwencję dla kalendarza: jeśli gospodarzem będzie kraj znad Zatoki, turniej rozegrano by europejską zimą, tak jak mistrzostwa świata reprezentacji w 2022 roku. Dla klubów oznacza to wciśnięcie jeszcze jednych rozgrywek w i tak zatłoczony terminarz.
Chelsea zgarnęła 120 milionów euro za wygranie pierwszej edycji. Półfinaliści zapewnili sobie po 100 milionów. Nawet Atlético Madryt, wyeliminowane już w fazie grupowej, odeszło z 22,7 miliona w kieszeni. Dla modelu finansowego europejskiego futbolu klubowego zignorowanie tego kawałka byłoby błędem trudnym do usprawiedliwienia.
Florentino Pérez, jeden z największych entuzjastów formatu obok Gianniego Infantino, już podczas ostatniej kampanii wyborczej Realu Madryt sygnalizował, że kalendarz trzeba będzie przemyśleć. Zimowe okno, wcześniej odrzucone, stało się konkretną opcją.
Więcej drużyn, większa częstotliwość?
Kolejnym gorącym punktem negocjacji jest rozszerzenie turnieju: z 32 do 48 uczestniczących klubów. Zmiana pozwoliłaby, by więcej niż dwie drużyny z tego samego kraju grały w turnieju – co bezpośrednio przysłużyłoby się najsilniejszym ligom, takim jak Premier League, La Liga i Serie A. Redystrybucja miejsc według konfederacji wciąż pozostaje otwarta.
I krąży jeszcze jeden pomysł za kulisami. Możliwość organizowania klubowych mistrzostw świata co dwa lata, zamiast co cztery. Na razie to spekulacja. Sami zaangażowani przyznają, że daleko jej do stania się decyzją. Ale sam fakt, że jest na stole, już coś mówi o ambicji napędzającej ten projekt. Nikt tu nie myśli na małą skalę.





