Real Madryt zaprzecza zainteresowaniu Olise; Nmecha kusi Liverpool i United

Letnie okno transferowe oficjalnie się otworzyło, a kulisy rynku już wrą – mimo że spora część reflektorów skierowana jest na mistrzostwa świata. Podczas gdy reprezentacje walczą na boisku, kluby aranżują transakcje, które mogą przemodelować całe składy w przyszłym sezonie.
Real Madryt wyklucza Olise, a Bayern chce przedłużyć
Jedna z najgorętszych plotek ostatnich tygodni dostała kubeł zimnej wody. Real Madryt zaprzeczył jakimkolwiek negocjacjom dotyczącym Michaela Olise. 24-letni napastnik był łączony z transferem rzędu 150 milionów euro na Santiago Bernabéu – kwoty, które już uplasowałyby tę transakcję wśród najdroższych w historii francuskiej piłki.
Bayern Monachium nie chce jednak nawet słyszeć o sprzedaży. Bawarski klub twierdzi, że zawodnik nie jest dostępny do odejścia, i pracuje nad zatrzymaniem Francuza poszerzoną ofertą przedłużenia kontraktu. Dla Madrytu, przynajmniej na razie, Olise nie jest realnym priorytetem – lecz spekulacją.
Nmecha staje się ważnym celem: Liverpool i United w wyścigu
Kto nie przestaje rosnąć w cenie, to Felix Nmecha. 25-letni pomocnik Borussii Dortmund jest jednym z wyróżniających się graczy mistrzostw świata i już przyciąga zainteresowanie połowy Europy. Liverpool i Manchester United to najpewniejsze nazwiska w tym wyścigu.
Wartość rynkowa Niemca oscyluje wokół 50 milionów euro, ale Dortmund wie, że ma pole, by żądać więcej. Klub z Nadrenii zwykle nie ułatwia negocjacji w sprawie graczy w formie – a przy dobrej grze Nmechy na turnieju tendencja jest taka, że cena będzie już tylko rosła.
Brighton nie ustępuje w sprawie Vuskovicia z trzecią ofertą dla Tottenhamu
Na innym froncie Brighton nie rezygnuje z Luki Vuskovicia. Mewy zostały już dwukrotnie odrzucone przez Tottenham: oferta rzędu 40 milionów euro i kolejna w okolicach 45 milionów trafiły w słupek. Teraz klub z Brighton wrócił do ataku z ulepszoną ofertą około 51,8 miliona euro, wliczając bonusy i zmienne.
Vuskovic, środkowy obrońca, jest postrzegany przez zarząd Brighton jako kluczowy element wzmocnienia defensywy. Tottenham z kolei nie zasygnalizował jeszcze realnej gotowości do negocjacji. To przeciąganie liny, które zapowiada się na długie – ale przy gotowości Brighton do rozciągnięcia budżetu rozstrzygnięcie może zaskoczyć.





