Welbeck zamienia Brighton na Chelsea w wieku 35 lat

Europejskie lato znów stało się synonimem miliardowych interesów, a okno 2026 już serwuje serię ruchów, które zmieniają obraz co najmniej czterech klubów. Wśród nich odejście Danny’ego Welbecka z Brighton do Chelsea jest chyba najbardziej symboliczne: w wieku 35 lat angielski napastnik podpisuje kontrakt z londyńskim gigantem dokładnie w sezonie, w którym był samodzielnym królem strzelców Mew.
Brighton traci punkt odniesienia i szuka zastępcy
Dla trenera Fabiana Hurzelera strata boli podwójnie. Welbeck był nie tylko najskuteczniejszą dziewiątką kadry w minionej kampanii, ale też trzecim najlepszym strzelcem w historii klubu – wynik ten dzieli z innym nazwiskiem z przeszłości. Zespół z południa Anglii wciąż zmaga się z długą absencją Stefanosa Tzimasa, młodego Greka, który w grudniu zerwał więzadło krzyżowe, co zostawia Charalamposa Kostoulasa i Georginio Ruttera jako najbardziej oczywiste opcje w ataku, obok wracającego z wypożyczenia do Romy Evana Fergusona. Nie jest tajemnicą, że w kuluarach negocjacji z Chelsea przewijało się nazwisko Liama Delapa – sygnał, że Brighton może szukać wzmocnienia właśnie na Stamford Bridge.
Chelsea stawia na doświadczenie, by zrównoważyć kadrę
Właściciele z BlueCo dali już do zrozumienia w niedawnych wypowiedziach, że zamierzają stawiać na „dojrzałych” i „odpornych emocjonalnie” zawodników z samej Premier League, odchodząc nieco od narracji o młodym projekcie po sezonach z wynikami poniżej oczekiwań. Welbeck wpisuje się w tę logikę: nawet w wieku 35 lat notuje najlepszą średnią bramkową w całej swojej karierze w angielskiej lidze – 13 goli w minionej kampanii, ustępując tylko własnemu wynikowi z sezonu 2024-25. Co ciekawe, napastnik ma wymowny bilans przeciwko samej Chelsea: dziewięć bramek i dwie asysty w 19 meczach, od pierwszego w 2010 roku po najświeższy w kwietniu tego roku. Wszystko wskazuje, że będzie opcją rotacyjną za João Pedro, z którym świetnie rozumiał się już w Brighton, oraz punktem odniesienia w pucharach od samego początku.
Dodatkowe wzmocnienie przy nadmiarze napastników
Ciekawostką jest to, że Chelsea wcale nie brakowało napastników. Delap, Nicolas Jackson, Marc Guiu, Emmanuel Emegha i Shim Mheuka walczą o miejsce w kadrze, co czyni jakieś odejście w dalszej części okna niemal pewnym. Mimo to klub widzi w Welbecku natychmiastowy zysk w postaci przywództwa i szatniowego doświadczenia – cech, które trener Xabi Alonso uważa za kluczowe w tym momencie przebudowy. Dwuletni kontrakt podpisany, a Anglik wciąż marzy, przynajmniej teoretycznie, o ostatniej kampanii w Lidze Mistrzów, zanim powiesi buty na kołku.







