2 lip 2026 20:33

Tuchel przyznaje faworytostwo Anglii przed meczem z DR Kongo na mundialu

W przeddzień spotkania drugiej rundy z Demokratyczną Republiką Konga, w tę środę w Atlancie, Thomas Tuchel odłożył na bok wszelką wykalkulowaną skromność i powiedział wprost: Anglia wychodzi na boisko jako faworyt, a trener przyjmuje ten ciężar bez owijania w bawełnę. To nie arrogancja. To przemyślany gest szkoleniowca, który woli nazwać presję po imieniu, niż udawać, że jej nie ma.

Faworytostwo przyjęte, ostrożność zachowana

„Uważam, że to przywilej znaleźć się w takich sytuacjach. Myślę, że możemy to po prostu zaakceptować: jesteśmy faworytami” — powiedział trener na konferencji prasowej. Stwierdzenie niesie dodatkowy ciężar dla tych, którzy znają angielską historię: kraj nie sięga po Puchar Świata od 60 lat, od 1966 roku. Każde pokolenie niesie brzemię tych, którym nie udało się wcześniej. Z Tuchelem — który przeszedł przez PSG, Chelsea i Bayern Monachium — wymagania tylko wzrosły.

Ale Niemiec nie dał się ponieść optymizmowi. „To nie sprawia, że jesteśmy lepsi. Sprawia, że jesteśmy trochę bardziej nerwowi” — powiedział. Faworytostwo w fazie pucharowej nie gwarantuje niczego.

Na temat DR Konga trener odrzucił jakikolwiek ton wyższości. Rywal przybywa z respektowanym dorobkiem: remis 0:0 z Portugalią, wąska porażka 0:1 z Kolumbią i rozbicie Uzbekistanu 3:1. To nie jest zespół, który przyjedzie bronić się i liczyć na cud.

Obrona w strzępach przed decydującym starciem

Największy problem Tuchela nie tkwi w słowach. Tkwi w sektorze, który w meczach pucharowych boli najbardziej: obronie. Prawi obrońcy Reece James i Jarell Quansah nadal odbywają indywidualne programy regeneracyjne i nie wzięli udziału w ostatnim wspólnym treningu przed meczem.

Quansah doznał urazu kostki podczas wygranej 2:0 z Panamą w fazie grupowej. James nie zagrał w tamtym meczu po tym, jak poczuł udo podczas bezbramkowego remisu z Ghaną. Federacja potwierdziła, że obaj realizują specjalne programy, bez jasnego terminu powrotu.

Dla trenera, który zbudował jedną z najbardziej zorganizowanych defensyw turnieju, brak solidnego prawego obrońcy jest niepokojący. Konieczność improwizowania lub wystawienia kogoś mniej sprawdzonego zwiększa ryzyko w meczu, gdzie jeden gol może zakończyć marzenie o szóstym tytule mistrzów świata.

Bellingham, James Bond i szatnia, która wymaga od siebie

Pośród napięcia niespodziewany moment rozluźnił salę prasową. Dziennikarz zapytał Tuchela o rzekome „przesłuchanie” Jude’a Bellinghama do roli Jamesa Bonda — po tym jak pomocnik zażartował w programie telewizyjnym, że chciałby zagrać w filmie. Trener, który przyznał, że żyje w „bańce” przygotowań, był autentycznie zaskoczony. Gdy reporter zaproponował tytuł „Nowy Dzień, Żeby Umrzeć” jako określenie meczu z DR Kongo, Tuchel po kilku sekundach wahania dał się wciągnąć w żart. „Świetne. Nie byłem wystarczająco sprytny ani spontaniczny, żeby to wymyślić” — powiedział, już się śmiejąc.

Bellingham, mimowolny bohater epizodu, ma na tym mundialu 2 gole i 1 asystę. To on niesie techniczną i emocjonalną tożsamość grupy. I właśnie ta grupa, według Tuchela, sama generuje dla siebie presję. „Gramy przeciwko własnym oczekiwaniom. Oczekujemy od siebie więcej niż tylko wyjście do drugiej rundy” — stwierdził. Kibice, w końcu, tylko odzwierciedlają to, czego szatnia już sama od siebie wymaga.

ads banner banner girl
100%
ganhe o bônus
Saiba mais

Najnowsze wiadomości

WSZYSTKIE

Nowe gry

WSZYSTKIE