20 cze 2026 07:38

USA znowu organizują mundial 32 lata później. Amerykańska piłka już nie jest taka sama

USA znowu organizują mundial 32 lata później. Amerykańska piłka już nie jest taka sama

W 1994 roku reprezentacja USA rozpoczęła domowy mundial nudnym bezbramkowym remisem ze Szwajcarią – a 15 jej zawodników nie miało nawet zawodowego kontraktu. Dziś trzynastu z 26 powołanych gra w pięciu najlepszych ligach Europy. Odstęp między tymi dwoma momentami to historia strukturalnej transformacji, którą niewielu federacjom udało się powtórzyć.

Od boisk bez klubu do europejskiej piłki

Mundial 1994 odbył się w Stanach Zjednoczonych w czasach, gdy kraj ledwie miał infrastrukturę, by utrzymać własnych zawodników. Alan Rothenberg, prezydent federacji w latach 1990-1998, mówił wprost: „Nasi zawodnicy nie mogli znaleźć pracy poza krajem, więc stworzyliśmy 16-miesięczny obóz rezydencki w Mission Viejo, by ich przygotować.” To było to, co istniało. Nie było ligi krajowej wysokiego poziomu, nie było ośrodka treningowego, nie było ustrukturyzowanej akademii młodzieżowej.

Scenariusz odwrócił się do góry nogami. MLS założono w 1996 roku, dwa lata później, i dziś jest wśród najcenniejszych lig na świecie, według danych Forbes. Co ważniejsze: akademie ligi wychowały większą część obecnego pokolenia, w tym Tylera Adamsa, Westona McKennie i Giovanniego Reynę, wszystkich wypromowanych przez system MLS przed przejściem do Europy.

Najwyższej klasy infrastruktura i tożsamość w budowie

W 2026 roku federacja otworzyła Arthur M. Blank U.S. Soccer National Training Center, niedaleko Atlanty. Inwestycja sięga prawie 200 milionów dolarów. To stała baza reprezentacji narodowych – coś, co potęgi takie jak Francja i Hiszpania miały już dekady temu. Dla Rothenberga zmiana wykracza poza cegłę: „Nasi zawodnicy zawsze wracają w to samo miejsce. Nawet gdy są rozproszeni po świecie, znają się, grają razem. To stworzy amerykański styl.”

Obecny turniej już daje sygnały, że zakład ma sens. Debiut USMNT na tym mundialu – pogrom 4-1 nad Paragwajem – obejrzało ponad 18 milionów osób i stał się najczęściej transmitowanym meczem.

Wyjście z grupy nie jest już zaskoczeniem. W ostatnich edycjach reprezentacja pokazała już, że ma do tego stałość. Problem jest inny. Bez ikonicznego momentu – czegoś porównywalnego do gola Landona Donovana w ostatniej minucie przeciwko Algierii w 2010 roku czy 16 obron Tima Howarda przeciwko Belgii w 2014 roku – trudno przykuć wyobraźnię kibica, który nie śledzi piłki przez cały rok.

Wyzwanie Mauricio Pochettino jest dokładnie takie: dostarczyć scenę, którą będzie się odtwarzać w mediach społecznościowych przez lata. Pokonanie ciężkiej reprezentacji w 1/8 finału albo przynajmniej rozegranie zapadającego w pamięć meczu może być punktem zwrotnym. Kadra ma do tego techniczną jakość. Brakuje momentu. A domowy mundial to prawdopodobnie najlepsze okno tego pokolenia, by go stworzyć.

ads banner banner girl
100%
ganhe o bônus
Saiba mais

Najnowsze wiadomości

WSZYSTKIE

Nowe gry

WSZYSTKIE